DIY – jak zapakować książkę?

Serię propozycji na „Zrób to sam’a – czyli DIY” rozpocznę od przedstawienia Wam mojego sposobu na pakowanie książki. Pomysł przyda się na każdą okazję, również na zbliżające się Święta.

Tutorial pokazywałam w zeszłym roku na moim pierwszym blogu, <– chętni mogą przenieść się tam przez kliknięcie, przy okazji możecie obejrzeć, co jeszcze tworzyłam 🙂

Do opakowania książki wykorzystałam papier niestandardowy. Arkusze o wymiarach 30×30 (przeznaczone do scrapbookingu). Oczywiście możecie wykorzystać dowolne papiery, z tym, że te, których ja użyłam są grubsze od papierów typowo pakunkowych.

Koniec smęcenia, do dzieła!

By wykonać podobne opakowanie potrzebujecie:

2 arkusze papieru 30 x 30cm

nożyczki

kostka do zaginania papieru (możecie również użyć do tego linijki, albo odwrotnej strony ostrzy nożyczek)

taśma dwustronnie klejąca

dowolne ozdoby

Książkę położyłam na papierze, a całość na dywanie. Dzięki temu mogłam obrysować miejsca zagięć. W tym celu możecie posłużyć się np. linijką, tylko róbcie to z wyczuciem, by nie przerwać na wylot papieru 🙂

 

14a

Czy listopad to już czas na przygotowania świąteczne?

Od dawna coś majsterkuję, robótkuję więc całkiem normalną koleją rzeczy było dla mnie przygotowywanie ozdób, prezentów i innych uroczych dupereli nawet w czasie letnich upałów. Ale bądźmy szczerzy, wszystko ma swoje granice.

Co myślicie o zalewie sklepów czerwono – biało – zielonymi (ze złotem i srebrem rzecz jasna) bibelotami na niemalże dwa miesiące przed pierwszą gwiazdką? W tym roku natknęłam się w jednym sklepie na klimatyczne dekoracje jeszcze przed Wszystkimi Świętymi. Komercja? Norma? Czy przesada? Z początkiem tego tygodnia, przed jednym z centrów handlowych stanęła oświetlona choinka. Moja młodsza córka zdezorientowana krzyczy – „mamo, mamo – już są moje urodziny!” (14 grudnia). Syn na to skomentował „ależ mamo, to już jest przesada”.

A jak Wy uważacie? Kiedy Waszym zdaniem powinny pojawiać się w sklepach świąteczne wspaniałości? Widzę jeden plus w tym nowym trendzie. Nastanie grudzień, wszystko już będzie można kupić na wyprzedażach. Więc nie trzeba wydawać fortuny na stworzenie w mieszkaniu małego świątecznego raju. Tylko, czy prawdziwy duch przez to nie zanika? Listopad to miesiąc przejściowy. Dusza jeszcze pamięta o ciepłych dniach. Dzieci nie chcą porzucić letnich zabaw a kot tęsknie szuka promieni słonecznych. To czas, by pomyśleć ptaszkach licząc, że przyzwyczają się do tego kota za szybą…

Przyznam się Wam, że mam już choinkę. W tym roku zaszalałam. Ze względów testowania nowych doznań estetycznych, ograniczonego miejsca (niestety, wielka dwumetrowa choinka u mnie się nie zmieści) i względów ekonomiczno – przyszłościowych, zakupiłam choinkę nietypową. Jaką? Niebawem pokażę. I jeszcze konika na biegunach. O którym zawsze marzyłam. Ale wiecie co? Schowałam to wszystko głęboko, głęboko, mimo, że bardzo korci, by na te rzeczy patrzeć. Tylko wytłumaczyłam sobie, że jeśli się teraz napatrzę, to jaką będę mieć radość 24 grudnia? I jeszcze obliczam, czy zdążę przygotować masę piernikową staropolską. Zdążę?

A jak u Was? Kompletujecie już świąteczne ozdoby?

Jeżeli lubicie tworzyć sami, bądź jeszcze lepiej – z całą rodziną, koniecznie zajrzyjcie do działu „DIY – Zrób to sam’a”. Dzielę się z Wami moimi pomysłami z ostatnich kilku lat!

1